Skip to content
Menu
Blog o urodzie
  • Uroda
  • Zdrowie
  • Kosmetyki
  • Olejki
Blog o urodzie
brown wooden spoon

Sól himalajska – do czego?

Opublikowano 29 września 202022 lipca 2025

Czy sól himalajska naprawdę pochodzi z Himalajów? Odkryj fascynującą historię jej wydobycia w Pakistanie, naukowe fakty o składzie chemicznym oraz kontrowersje wokół rzekomych właściwości zdrowotnych. Dowiedz się, jak wykorzystują ją szefowie kuchni i czy lampy solne to magia czy chwyt marketingowy.

W świecie kulinarnych trendów sól himalajska błyszczy jak różowy diament – zachwyca kolorem, otacza ją aura egzotyki i zdrowia. Ale czy wiesz, że wcale nie pochodzi z Himalajów? Jej historia zaczyna się w Pakistanie, u podnóża potężnych gór, gdzie kryje się jedna z największych tajemnic geologicznych. Przez lata narosło wokół niej tyle mitów, że trudno oddzielić fakty od marketingu. Czy naprawdę leczy choroby, czy to tylko sprytny zabieg sprzedażowy? Przyjrzyjmy się bliżej temu różowemu kryształowi, odsłaniając jego prawdziwe oblicze. W końcu sól to nie tylko przyprawa – to kopalnia wiedzy o naszej ziemi i… naszych oczekiwaniach.

Spis treści

Toggle
  • Pochodzenie soli himalajskiej: Dlaczego Pakistan, nie Himalaje?
  • Wydobycie w Kopalni Khewra: Jak powstają różowe kryształy?
  • Skład chemiczny: Co naprawdę kryje różowy kryształ?
  • Właściwości zdrowotne: Nauka kontra mity
  • Zastosowanie w kuchni: Sekrety szefów kuchni
  • Kosmetyka i dom: Czy sól odmładza?
  • Lampy solne: Uzdrawiają czy ładnie świecą?
  • Kontrowersje: Ciemne strony różowej soli
  • Sól himalajska a sól kuchenna: Która lepsza?
  • Zakupy soli himalajskiej: Jak nie dać się oszukać?

Pochodzenie soli himalajskiej: Dlaczego Pakistan, nie Himalaje?

Gdy słyszymy „sól himalajska”, wyobrażamy sobie ośnieżone szczyty i czyste powietrze. Tymczasem prawda jest zaskakująca: ten różowy skarb wydobywa się głównie w pakistańskiej kopalni Khewra, oddalonej o setki kilometrów od właściwych Himalajów. Skąd ta nazwa? To efekt genialnego marketingu z lat 90., który wykorzystał romantyczny mit gór, by sprzedać produkt. Geologicznie rzecz biorąc, złoża powstały około 800 milionów lat temu, gdy prehistoryczny ocean wyparował, pozostawiając po sobie gigantyczne pokłady soli. Czy to oznacza, że sól jest „fałszywa”? Absolutnie nie! Jej unikalność tkwi w czystości – brak zanieczyszczeń przemysłowych sprawia, że zachowała pierwotny skład. Ale pamiętajmy: gdy kupujesz różowy kryształ, tak naprawdę sprowadzasz kawałek historii Ziemi z Pakistanu, nie Nepalu czy Tybetu.

Dlaczego ten mit wciąż żyje? Często powtarzana opowieść o „soli z himalajskich głębin” brzmi po prostu lepiej niż „sól z kopalni w Pendżabie”. Producenci chętnie podkręcają egzotykę, dodając opowieści o tysiącletnich tradycjach. Tymczasem wydobycie w Khewra na skalę przemysłową zaczęło się dopiero w XIX wieku za czasów brytyjskiego panowania. Co ciekawe, lokalni mieszkańcy nazywają te góry „Górami Słonymi” – i to właśnie ta nazwa oddaje prawdziwe pochodzenie. Czy to oszustwo? Raczej sprytne nazewnictwo, które utrwaliło się w globalnej świadomości. Warto jednak docenić prawdziwe dziedzictwo: pakistańskie złoża są jednymi z najstarszych i najczystszych na świecie.

Jak rozpoznać autentyczną sól himalajską? Przede wszystkim sprawdź pochodzenie na opakowaniu – oryginalna zawsze wskazuje Pakistan. Barwa też wiele mówi: im intensywniejszy róż, tym wyższa zawartość tlenku żelaza, który nadaje charakterystyczny odcień. Unikaj produktów sprzedawanych jako „himalajska” bez podania lokalizacji – to często sól morska barwiona sztucznie. Prawdziwy skarb kryje historię planety, nie górskiego folkloru. Może czas zmienić nazwę na „sól pakistańska”? Ale czy brzmi to równie magicznie? To pytanie zostawiamy marketingowcom…

Wydobycie w Kopalni Khewra: Jak powstają różowe kryształy?

Wyobraź sobie labirynt tuneli ciągnących się kilometrami w głąb ziemi, gdzie ściany mienią się różem, bielą i szarością. To właśnie kopalnia Khewra, druga co do wielkości kopalnia soli na świecie i serce produkcji soli himalajskiej. Jej historia sięga czasów Aleksandra Wielkiego, choć na skalę przemysłową działa od 1872 roku. Jak wygląda proces wydobycia? Górnicy używają tradycyjnych metod – unikając materiałów wybuchowych, by nie zanieczyścić soli. Najpierw wiercą otwory, potem ręcznie łupią skały kilofami. Brzmi archaicznie? To celowy zabieg: maszyny mogłyby wprowadzić smary lub metale, psując czystość produktu. Każdy blok soli jest później sortowany – tylko najlepsze kryształy trafiają na rynek jako sól himalajska.

Czy praca w kopalni jest niebezpieczna? Paradoksalnie, środowisko solne ma korzystny wpływ na zdrowie górników. Wilgotne powietrze nasycone minerałami łagodzi astmę i alergie, a stała temperatura ok. 18°C sprawia, że warunki są znośne mimo głębokości sięgającej 700 metrów. W kopalni działa nawet podziemny szpital! Ale nie brakuje wyzwań: oświetlenie jest ograniczone, a drogi transportowe kręte. Ciekawostką są solne rzeźby i meble tworzone przez górników – to nie tylko atrakcja turystyczna, ale też sposób na zagospodarowanie odpadów. Warto dodać, że wydobycie wspiera lokalną gospodarkę, dając pracę tysiącom Pakistańczyków. Czy to etyczne źródło? Większość firm przestrzega standardów pracy, choć organizacje pozarządowe apelują o lepsze zabezpieczenia.

Jak sól trafia z Pakistanu na nasze stoły? Po wydobyciu kryształy są myte wodą źródlaną (nigdy chemikaliami!), suszone i kruszone na różne frakcje: od drobnego pyłu po duże bloki do lamp. Proces pakowania odbywa się w sterylnych warunkach, bo choć sól sama konserwuje, zanieczyszczenia mogłyby zepsuć jej reputację. Transport to kolejny etap – większość soli jedzie statkami do Europy, co zajmuje tygodnie. Czy to ekologiczne? Niestety, ślad węglowy jest znaczący, ale niektórzy producenci kompensują go sadzeniem drzew. Może kiedyś powstaną lokalne kopalnie na innych kontynentach? Na razie Pakistan króluje w tej różowej branży.

Skład chemiczny: Co naprawdę kryje różowy kryształ?

Rozbijmy różowy kryształ na czynniki pierwsze – dosłownie. Skład chemiczny soli himalajskiej to w 97-98% chlorek sodu, identyczny jak w zwykłej soli kuchennej. Reszta? To mieszanka minerałów: żelazo (odpowiedzialne za kolor), wapń, potas, magnez i śladowe ilości pierwiastków jak cynk czy selen. Czy to powód do zachwytu? Nauka studzi entuzjazm: te dodatki stanowią mniej niż 2,5%, a ich ilość w dziennej porcji soli jest znikoma. Przykład? By dostarczyć tyle magnezu, co z jednego banana, musielibyśmy zjeść pół kilograma soli! To niezdrowe i niemożliwe. Mitem jest też twierdzenie, że zawiera 84 minerały – badania spektroskopowe wykazują 10-15, a reszta to domysły.

Dlaczego więc wiele osób wierzy w jej wyjątkowość? Winny jest efekt placebo i piękna barwa. Różowy odcień kojarzy się z naturalnością i bogactwem, podczas gdy biała sól stołowa wydaje się „uboga”. Tymczasem różnica w czystości jest realna: sól himalajska ma mniej zanieczyszczeń (np. mikroplastików) niż sól morska, ale pod względem odżywczym przegrywa z solą jodowaną. I tu dochodzimy do kluczowego problemu: naturalna sól himalajska nie zawiera jodu, niezbędnego dla tarczycy. W Polsce, gdzie niedobór jodu jest powszechny, rezygnacja z soli jodowanej na rzecz himalajskiej może być ryzykowna. Czy producenci to ukrywają? Niektóre firmy dodają jod, ale nie zawsze to deklarują – warto czytać etykiety!

Jak nauka ocenia jej wartość? Instytuty żywieniowe podkreślają: sól to przede wszystkim źródło sodu, a nadmiar szkodzi niezależnie od typu. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca ograniczenie spożycia do 5g dziennie, bo nadmiar prowadzi do nadciśnienia. Czy więc sól himalajska jest „zdrowsza”? Tylko jeśli jesz jej mniej dzięki intensywniejszemu smakowi – większe kryształy wolniej się rozpuszczają, co może redukować ilość dodawaną do potraw. Ale to kwestia formy, nie składu. Pamiętajmy: minerały lepiej czerpać z warzyw niż solniczki.

Właściwości zdrowotne: Nauka kontra mity

Czy sól himalajska leczy choroby? Internet pełen jest twierdzeń o jej cudownych mocach: od regulacji ciśnienia po leczenie nowotworów. Niestety, nauka nie potwierdza tych rewelacji. Badania opublikowane w „Journal of Critical Reviews in Food Science and Nutrition” wykazały, że właściwości zdrowotne przypisywane soli himalajskiej nie różnią się od innych soli nieoczyszczonych. Gdzie tkwi źródło mitów? Często powielane są anegdoty z medycyny naturalnej, które ignorują zasadę: „dawka czyni truciznę”. Przykład? Sól rzeczywiście może łagodzić ból gardła (jako płukanka), ale to zasługa działania osmotycznego, nie unikalnego składu. Podobnie kąpiele solne pomagają przy łuszczycy, ale równie skuteczna będzie zwykła sól morska.

Dlaczego zatem tyle osób ją chwali? Efekt placebo odgrywa tu kolosalną rolę. Gdy płacimy więcej za „ekskluzywny” produkt, podświadomie oczekujemy lepszych efektów. Do tego dochodzi społeczny fenomen: jeśli wszyscy mówią, że coś działa, łatwiej w to uwierzyć. Prawdziwe zagrożenie pojawia się, gdy sól himalajską traktuje się jako lek zastępczy. Próby „leczenia” kamicy nerkowej czy reumatyzmu solnymi kuracjami mogą opóźnić wizytę u lekarza, z fatalnymi konsekwencjami. Czy to znaczy, że sól jest szkodliwa? Nie – po prostu nie jest panaceum. Używana z umiarem, jak każda sól, nie zaszkodzi, ale też nie uleczy chorób przewlekłych.

Gdzie leży granica między faktem a fikcją? Spójrzmy na twarde dane. Organizacje jak EFSA (Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności) nie uznają soli himalajskiej za produkt prozdrowotny. Jej jedyna przewaga to brak dodatków przeciwzbrylających (np. E536), które w soli stołowej mogą drażnić wrażliwe żołądki. Czy więc warto ją stosować? Tak, jeśli lubisz jej smak i chcesz uniknąć chemicznych dodatków – ale nie spodziewaj się cudów. Zdrowie buduje się przez zróżnicowaną dietę, nie różową kryształki.

Zastosowanie w kuchni: Sekrety szefów kuchni

Jak wykorzystują sól himalajską najlepsi kucharze? To nie przypadek, że pojawia się w gwiazdkowych restauracjach. Jej gruboziarnista forma idealnie sprawdza się jako sól do finishingu – posypana na gotowe danie, dodaje chrupkości i wizualnego uroku. Dlaczego? Duże kryształy wolno się rozpuszczają, dając wybuch słoności, który podkreśla smak. Przykład? Stek posypany różową solą tuż przed podaniem, gdzie każdy kęs to kombinacja mięsa i słonego „trzasku”. Inny hit: solone desery! Szefowie łączą ją z karmelem czy czekoladą, tworząc kontrast słodko-słony. Czy to tylko moda? Nie – nauka smaku potwierdza, że sól wzmacnia percepcję słodyczy.

Czy sól himalajska nadaje się do gotowania? Tu zdania są podzielone. Wielu kucharzy unika jej w sosach czy zupach, bo wysokie temperatury niszczą delikatne minerały, a różowy kolor blednie. Lepiej sprawdza się w marynatach czy peklowaniu – jej struktura pozwala na powolne przenikanie w głąb mięsa. Ciekawostka: bloki solne służą jako naturalne patelnie! Nagrzany do 200°C blok soli himalajskiej pozwala smażyć ryby czy warzywa bez tłuszczu, nadając im subtelny aromat. To ekologiczna alternatywa – taki blok wytrzymuje kilkadziesiąt użyć. Ale uwaga: to rozwiązanie dla zaawansowanych, bo łatwo przesolić potrawę.

Jak używać jej w domu? Zacznij od małych kroków. Zamiast solić wodę na makaron, dodaj szczyptę gruboziarnistej soli himalajskiej do sałatki – wydobędziesz więcej smaku z warzyw. Albo zrób własną sól ziołową: zmieszaj drobno zmieloną sól z suszonym rozmarynem i czosnkiem. Pamiętaj: nie potrzebujesz dużo! Dzięki intensywności wystarczy 20% mniej niż zwykłej soli. Gdzie kupić dobrą sól do gotowania? Wybieraj drobnoziarnistą, bo łatwiej kontrolować dawkowanie. I najważniejsze: traktuj ją jak przyprawę premium, a nie podstawowy składnik. W końcu dobre jedzenie to sztuka umiaru.

Kosmetyka i dom: Czy sól odmładza?

Od kąpieli po peelingi – sól himalajska podbija branżę beauty. Czy słusznie? W kosmetyce działa głównie jako naturalny złuszczacz. Jej kryształki delikatnie usuwają martwy naskórek, poprawiając krążenie i ułatwiając wnikanie kremów. Popularne są peelingi solne z dodatkiem olejów, które nawilżają skórę. Ale uwaga: dla wrażliwej cery może być zbyt agresywna! Lepiej sprawdza się w walce z cellulitem – masaże solą zmieszaną z oliwką rozbijają podskórne grudki. Czy to naukowo potwierdzone? Dermatolodzy przyznają, że mechaniczne masaże redukują „skórkę pomarańczową”, ale sama sól nie ma tu magicznych właściwości. To raczej efekt pobudzenia mikrokrążenia.

Jak wykorzystać sól w domu? Oto trzy proste triki. Po pierwsze: płukanka do włosów (łyżka soli na litr wody) daje objętość i usuwa resztki szamponu. Po drugie: roztwór solny czyści przypalone garnki – wystarczy zagotować wodę z 2 łyżkami soli. Po trzecie: sól w wazonie przedłuża życie kwiatom, hamując rozwój bakterii. A co z modnymi inhalacjami? Oddychanie nad solną wodą (1 łyżka na miskę) nawilża drogi oddechowe, ale nie wyleczy astmy. Pamiętaj: dla efektów terapeutycznych lepsze są profesjonalne groty solne.

Czy warto inwestować w kosmetyki z solą himalajską? Jeśli lubisz naturalne składniki – tak, ale nie oczekuj rewolucji. Taniej wyjdzie kupić czystą sól i dodać do ulubionego olejku. Unikaj produktów z długą listą dodatków – często sól to tylko marketingowy chwyt. Najlepsze zastosowanie? Relaksująca kąpiel: garść soli himalajskiej, olejek lawendowy i ciepła woda. To działa, bo magnez w soli rozluźnia mięśnie. Ale czy lepsza niż zwykła sól epsom? Nie – obie mają podobne działanie. Różowy kolor dodaje tylko nastroju…

Lampy solne: Uzdrawiają czy ładnie świecą?

Różowe światło, ciepły blask i obietnica czystego powietrza – lampy solne podbiły nasze domy. Ale czy naprawdę jonizują powietrze? Nauka mówi: nie. Badania (np. z Politechniki Warszawskiej) wykazały, że emisja jonów z lampy jest znikoma i nie wpływa na jakość powietrza. Skąd więc mit? Pochodzi z lat 90., gdy producenci powoływali się na rzekome właściwości haloterapii (leczenia solą). Tymczasem w profesjonalnych grotach solnych stężenie aerozolu jest tysiące razy wyższe! Lampa to głównie dekoracja – jej światło uspokaja, bo przypomina zachód słońca, ale nie wyleczy alergii.

Dlaczego ludzie wierzą w ich moc? To klasyczny efekt placebo połączony z pięknem przedmiotu. Gdy wydamy 100 zł na „cudowną” lampę, podświadomie szukamy korzyści. Do tego dochodzą anegdoty: „Od kiedy mam lampę, lepiej śpię”. Prawdopodobnie to zasługa redukcji niebieskiego światła (np. z telefonów), a nie soli. Czy lampy są więc bezużyteczne? Absolutnie nie! Tworzą przytulny klimat, a w suchych pomieszczeniach lekko nawilżają powietrze (sól przyciąga wilgoć). Ale uwaga: jeśli lampa „płacze”, to znak, że wilgotność jest za wysoka – wtedy może uszkodzić meble.

Jak wybrać dobrą lampę? Unikaj tanich podróbek z barwionego szkła. Prawdziwa lampa z Khewra ma nieregularny kształt i widoczne kryształy. Sprawdź podstawę – drewniana powinna być solidna. Pamiętaj: lampa nie zastąpi oczyszczacza powietrza! Jeśli chcesz poprawić jakość powietrza, lepiej kupić rośliny lub profesjonalny filtr. Lampa solna to piękny dodatek, nie magiczne urządzenie. Może czas przestać oczekiwać cudów i po prostu cieszyć się jej blaskiem?

Kontrowersje: Ciemne strony różowej soli

Czy sól himalajska może szkodzić? Tak, jeśli traktujemy ją bezkrytycznie. Największe kontrowersje budzi brak jodu. W Polsce, gdzie sól kuchenna jest obowiązkowo jodowana, rezygnacja z niej na rzecz himalajskiej może prowadzić do niedoborów, grożących chorobami tarczycy czy problemami rozwojowymi u dzieci. WHO alarmuje: jod to kluczowy pierwiastek, a 30% światowej populacji ma jego niedobór. Inny problem? Fałszowanie produktów! Na rynku pełno barwionej soli morskiej sprzedawanej jako „himalajska”. Jak rozpoznać podróbkę? Prawdziwa sól rozpuszcza się bez osadu, a podróbka często zostawia różowy nalot.

Czy wydobycie szkodzi środowisku? Kopalnia Khewra stosuje względnie ekologiczne metody, ale transport soli przez ocean pozostawia duży ślad węglowy. Do tego dochodzą kwestie etyczne: choć praca górników jest legalna, organizacje jak Fair Trade apelują o lepsze płace. Najgroźniejsze jednak są pseudonaukowe reklamy. Niektórzy producenci twierdzą, że sól „detoksykuje” czy „leczy raka” – to nie tylko kłamstwo, ale i niebezpieczna dezinformacja. Unia Europejska już karze takie praktyki, ale w sieci wciąż kwitną.

Jak się chronić? Przede wszystkim – umiar i wiedza. Używaj soli himalajskiej jako dodatku, nie podstawy diety. Jeśli rezygnujesz z soli jodowanej, włącz do jadłospisu ryby morskie czy jajka. Kupując, szukaj certyfikatów (np. HACCP) i czytaj składy. Pamiętaj: żaden produkt nie zastąpi zrównoważonej diety i konsultacji z lekarzem. Różowy kryształ może być pięknym dodatkiem do życia, ale nie jego fundamentem.

Sól himalajska a sól kuchenna: Która lepsza?

Starcie dwóch gigantów: różowa elegantka kontra biała klasyk. Która wygrywa? W kwestii smaku – remis! Sól himalajska ma czystszy, mniej „metaliczny” posmak dzięki braku przeciwzbrylaczy, ale to kwestia preferencji. Jeśli chodzi o zdrowie, zwykła sól jodowana ma przewagę: zabezpiecza przed niedoborem jodu. Za to sól himalajska nie zawiera dodatków jak E536 (żelazocyjanek potasu), który u wrażliwych osób może wywoływać alergie. Czy warto więc przestawić się na różową? Tylko jeśli dbasz o różnorodność źródeł jodu (np. jedząc dorsza 2 razy w tygodniu).

Jak wypadają pod względem ceny? Sól himalajska kosztuje 5-10 razy więcej niż zwykła! Czy to uzasadnione? Częściowo tak – wydobycie i transport są droższe. Ale często płacimy za modę i ładne opakowanie. Ekonomiczny kompromis? Używaj soli himalajskiej do dań „na pokaz”, a na co dzień – jodowanej soli kamiennej. Pamiętaj: obie są głównie chlorkiem sodu, a nadmiar sodu szkodzi tak samo. Zalecana dzienna dawka to 5g (płaska łyżeczka), niezależnie od typu.

Co na to ekolodzy? Sól himalajska ma większy ślad węglowy z powodu transportu, ale za to nie wymaga energochłonnego oczyszczania jak sól warzona. Najlepszy wybór? Lokalna sól kamienna, np. polska sól cechsztyńska z Kłodawy – podobna w składzie do himalajskiej, a przy tym bardziej ekologiczna. Ostatecznie, wybór to kwestia priorytetów: jeśli zależy ci na etyce i środowisku, szukaj produktów z certyfikatami. Jeśli na zdrowiu – nie rezygnuj z jodu. A jeśli na przyjemności? Wybierz to, co cieszy twoje podniebienie!

Zakupy soli himalajskiej: Jak nie dać się oszukać?

Gdzie kupować prawdziwą sól himalajską? Unikaj bazarów i podejrzanych stron – tam najwięcej podróbek. Wybieraj sklepy z zdrową żywnością, apteki lub renomowane marki online. Kluczowe: sprawdź etykietę! Musi zawierać napis „sól kamienna z Pakistanu” lub „wydobyta w Khewra”. Brak kraju pochodzenia? To czerwona flaga. Kolor też wiele zdradza: naturalny odcień to blady róż, nie jaskrawy fuksja. Jeśli sól jest intensywnie różowa, prawdopodobnie jest barwiona. Test prosty: rozpuść łyżeczkę w szklance wody. Prawdziwa sól da klarowny roztwór, podróbka – różowy osad.

Na co jeszcze zwrócić uwagę? Wielkość kryształów ma znaczenie. Gruboziarnista idealna jest do mięs i dekoracji, drobna – do pieczenia. Biała sól himalajska? To rzadsza odmiana z mniejszą ilością żelaza, ale równie czysta. Ważna kwestia: jodowanie. Jeśli nie jesz ryb, szukaj soli z dodatkiem jodu (napis „jodowana”). Cena też powinna cię ostrzec: kilogram dobrej soli kosztuje 15-30 zł. Tanie „okazje” po 5 zł/kg to zwykle sól morska w różowym przebraniu.

Ostatnia rada: mniej znaczy więcej. Nie kupuj na zapas – sól chłonie wilgoć i zapachy. Przechowuj ją w szczelnym słoiku, z dala od światła. I najważniejsze: używaj z głową. Nawet najczystsza sól w nadmiarze zaszkodzi. Czy warto ją mieć w kuchni? Tak, jeśli traktujesz ją jak przyprawę premium, nie cudowny lek. Bo w końcu, jak mawia stare przysłowie: „sól ziemi” ceni się za smak, nie iluzje.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Ostatnie wpisy

  • Jak układać włosy, aby trzymały się cały dzień
  • Zdrowa dieta dla kobiet
  • Pedicure dla mężczyzn – odkryj nową definicję męskiej pielęgnacji

Ciekawostki Leszno.

Leszno to miasto leżące w województwie wielkopolskim między Poznaniem, a Wrocławiem. Jak wskazują źródła historyczne, pierwsze wzmianki o tym mieście pochodzą z około 1393 roku. Prawa miejskie Leszno posiada od 1547 roku, a obecnie zamieszkuje go ponad 60 tys. ludzi.

Zobacz również





Zobacz:

person doing manicure

Jak być dobrą stylistką paznokci?

smiling woman with black hair and red lipstick

Jakie są przeciwwskazania przy mezoterapii igłowej?

©2025 Blog o urodzie | Powered by SuperbThemes